Czujesz tę rosnącą irytację, kiedy po raz w tym tygodniu odpowiadasz na te same pytania. Pytania, na które odpowiedzi są… w Twojej ofercie.
Wkładasz całe serce w swoją usługę. Jesteś ekspertką, masz ugruntowaną pozycję, Twoja praca przynosi realne korzyści. A jednak coś w procesie sprzedaży zgrzyta.
Myślisz sobie: Przecież wszystko tam napisałam! Czy one w ogóle nie czytają mojej oferty sprzedażowej?!?
Świetnie rozumiem tę frustrację – widziałam ją u nie jednej mojej Klientki. To ten moment, gdy zamiast pracować strategicznie, grzęźniesz w mailach, zadaniach operacyjnych i tłumaczeniu podstaw. Czujesz, jakbyś mówiła do ściany.
Ale chcę Ci coś powiedzieć – coś, co może uwolnić Cię od tej irytacji. To nie tak, że Twoje klientki nie czytają. One czytają. Tylko bardzo często… nie rozumieją. Albo gubią się po drodze. Problem rzadko kiedy leży w klientce. Prawie zawsze leży w tekście, który miał być pomostem, a stał się labiryntem bez wyjścia. Ale skuteczna oferta to system, który da się zaprojektować i naprawić.
|Ukryte koszty
Zacznijmy jednak od tego, że niejasna i mało klarowna oferta generuje dwa istotne koszty w Twoim biznesie.
Pierwszy jest bardziej widoczny i frustrujący – to stracony czas i spokój. Każdy mail z powtarzającymi się pytaniami to cenne minuty, a czasem i godziny, wyrwane z Twojego kalendarza. To energia, którą mogłabyś poświęcić na pracę z klientką premium albo na zasłużony odpoczynek.
Drugi koszt jest bardziej subtelny, ale równie dotkliwy. To szklany sufit Twojej energii. Każde pytanie, na które odpowiadasz, wybija Cię z rytmu i kradnie zasoby mentalne. Zamiast rozwijać biznes i myśleć strategicznie, gasisz pożary i grzęźniesz w operacyjnej bieżączce.
Dobra, klarowna oferta to nie jest zbiór akapitów. To precyzyjny system. To mapa, która ma przeprowadzić potencjalną klientkę z punktu Czym to jest? do punktu Biorę!.
Kiedy ta mapa jest źle zaprojektowana i rozrysowania, klientka czuje się, jakbyś wypuściła ją na morze bez kompasu i busoli. Zamiast pewności i bezpieczeństwa, czuje zagubienie lub przytłoczenie. A z takiego miejsca nikt nie podejmuje decyzji o zakupie.
Sprawdź, w jakie trzy pułapki podczas tworzenia oferty wpadają nawet najlepsze ekspertki. W ten sposób sabotują swoją sprzedaż.
|Pułapka 1: Ciemno choć oko wykol, czyli o co chodzi
To sytuacja, w której tekst jest „mętny”. Niby wszystko tam jest, ale nic nie jest jasne i oczywiste (choć powinno).
- Jak to wygląda: Używasz pięknych, ale bardzo ogólnych słów i wyrażeń: synergia, holistyczne podejście, transformacja, kompleksowe wsparcie. Tzw. „wydmuszki” – brzmią zgrabnie i mądrze, ale klientka nie ma pojęcia, o co chodzi i co konkretnie dostanie.
- Co czuje klientka: Zagubienie. Nie wie, jaki problem realnie rozwiązujesz. Nie wie, co zyska. Czy kompleksowe wsparcie to jedna konsultacja, czy miesięczny mentoring?
- Efekt: Klientka czuje, że musi dopytywać o podstawy. Więc… wysyła maila. A Ty po raz kolejny tego dnia odkładasz ważną pracę, by odpisać na pytanie, na które odpowiedź przecież jest w ofercie. Na to chcesz poświęcać swój czas?
|Pułapka 2: Między nami ekspertami, czyli o czym Ty do mnie mówisz
Chcąc udowodnić, że jesteś prawdziwą ekspertką i profesjonalistką, tworzysz nie ofertę, ale elaborat naukowy.
- Jak to wygląda: Ściany tekstu. Długie zdania wielokrotnie złożone. Fachowy żargon, który zamiast budować autorytet, stawia mur. Kluczowe informacje, jak cena czy zakres usługi, giną w gąszczu nieistotnych dla klientki szczegółów i niezrozumiałych fachowych terminów.
- Co czuje klientka: Przytłoczenie. Trochę jakbyś zrzuciła na nią wywrotkę kamieni. Za dużo, za szybko. Czuje się „głupsza” od Ciebie, a nikt nie lubi czuć się niekompetentny w momencie wydawania pieniędzy.
- Efekt: Klientka skanuje tekst, nie rozumie połowy użytych w nim terminów i… wysyła Ci maila z prośbą o wytłumaczenie tego, co napisałaś. Zamiast szybkiego zakupu, masz kolejną długą wymianę wiadomości, która kradnie Twój czas i energię.
|Pułapka 3: Sprzeczne sygnały, czyli cichy zabójca zaufania
Bardzo często zastawiona pułapka – niespójność w ofercie. Pojawia się, gdy informacje wykluczają się wzajemnie.
- Jak to wygląda: W nagłówku piszesz Gwarancja satysfakcji, a w regulaminie Zwrotów nie przyjmujemy. Na początku tekstu obiecujesz 3 spotkania, a w podsumowaniu 2 moduły. W jednym akapicie CTA brzmi Kup teraz, a w ostatnim Zapisz się na listę.
- Co czuje klientka: Dezorientację, czasami też podejrzliwość. To jak nawigowanie z mapą, na której północ jest w dwóch różnych miejscach. W jej głowie zapala się czerwona lampka: Coś tu nie gra. To nie jest profesjonalne.
- Efekt: Ten dysonans poznawczy sprawia, że klientka wysyła maila z prośbą o doprecyzowanie. Zamiast z zaufaniem kupić od Ciebie, czuje się niepewnie – a Ty musisz poświęcić kolejne cenne minuty na rozwiewanie wątpliwości, które w ogóle nie powinny były powstać.
|Twoja oferta ma pracować dla Ciebie, a nie przeciwko Tobie
Jak widzisz, problemem nie jest Twoja usługa lub produkt. Problemem jest tekst, który miał być skuteczną ofertą, a stał się labiryntem, który zmusza klientkę do proszenia Cię o mapę.
Rozwiązaniem nie jest dopisanie kolejnego akapitu czy pogrubienie czcionki.
Rozwiązaniem jest ponowne przemyślenie oferty i potraktowanie jej jako mapy, która ma doprowadzić klientkę do Ciebie. Zanim napiszesz pierwsze słowo, wejdź w buty swojej klientki i zadaj sobie co najmniej te trzy pytania:
- Co ona musi wiedzieć na tym etapie?
- Jakie ma obawy i obiekcje?
- Jaką jedną rzecz ma zrobić po przeczytaniu tekstu?
Sekret tkwi w bezwzględnej prostocie i klarowności. W przełożeniu Twojego skomplikowanego, eksperckiego słownika na język tak prosty, że trafi do niej w kilka sekund.
Twoje usługi zasługują na czytelną i jasną ofertę.
A Ty zasługujesz na spokój i klientki, które z pewnością i zrozumieniem klikają „KUPUJĘ” – zamiast wysyłać kolejnego maila z pytaniem: Ale o co właściwie chodzi?.
A jeśli Twoja oferta sprzedażowa generuje zbyt dużo zapytań, to chętnie pomogę Ci ją uprościć i uspójnić. Zaproponuję rozwiązania, które dadzą odetchnąć Twojej skrzynce mailowej i pozwolą Ci wreszcie odzyskać czas na strategiczną pracę.

